DIY MOJE DIY

Koc XXL ze zwykłej włóczki: czy warto? Skąd te druty?

 

K Koce z wełny czesankowej osiągają horrendalne ceny. Ich jedyną zaleta jest to, że są grube i piękne… tylko na początku. Czesanka ma to do siebie, że nie lubi dotykania. Nie bez powodu, w końcu ona jest stworzona do filcowania. Ale jeśli kupujemy sobie drogi ozdobny koc to chyba nie po to, żeby zaraz się sfilcował a niestety tak się szybko dzieje. Dodatkowym minusem jest to, że nie można go wyprać, ale raczej koc nie da nam na to szans bo nie wejdzie do pralki – jest za duży 😀

I wtedy zamarzyłam o kocu idealnym: takim, który się nie będzie filcował, da się wyprać i nie będzie kosztował miliona monet. Teraz gdy już go skończyłam, sama siebie pytam czy było warto… Ale o tym później.

Widziałam w internecie, że te koce robią na rękach. Według mnie, nie jest to najlepszy pomysł dlatego, że to nigdy prosto nie wyjdzie: raz oczka będą większe a raz mniejsze. Dodatkowo ja wymyśliłam sobie na środku koca warkocz przekładany a tego wzoru bez użycia drutów, nie mogłabym wykonać.


Z czego zrobić druty XXL?

 

U mnie świetnie sprawdziły się wyszlifowane drewniane trzonki do szpadla!

Oto co potrzebujemy:

Ja moje trzonki trochę przycięłam bo okazały się za długie.

Kije na końcach oszlifowałam jak w normalnych drukach. Trzeba dokładnie oszlifować ponieważ każda nierówność zepsuje włóczkę.

Potem jak polakierujemy trzonki to pamiętajcie o tym, by przed drugim malowaniem ponownie przeszlifować bo wszelkie farby czy lakiery stawiają włókna drewna.

Na drugim końcu nawiercamy otwory i przykręcamy korki. Robiąc to nawet nie sądziłam, jaki to był dobry pomysł. W praniu wyszło, że gdy już dziergałam to mogłabym uszkodzić nawet podłogę gdyby tych korków nie było. Jeszcze lepszym pomysłem byłyby gumowe!

Korki jeśli chcemy możemy pomalować i drugi raz lakierem.

Mamy druty w rozmiarze XXL. One swoją wagę też mają ale bardzo ułatwiają robienie koca. Ja swój robiłam najczęściej na podłodze i był mi wygodnie.


Jak skręcić zwykłą włóczkę w grubą linę szydełkiem?

Ja użyłam włóczki akrylowej dość grubej 100g/120mb a zalecany druty to 6-8, kolor to ciemny morski Madame Tricote. Zamawiałam po 10 sztuk z allegro. Z początku płaciłam za motek 8 zł a potem trochę podrożało do 8,80 zł. Na filmiku poniżej pokazują jak zrobić linę na szydełku. Użyłam szydełka 15stki.

Jeśli chodzi o wydajności te włóczki, to z jednego motka skręciłam 12 metrów liny. Wydaje się dużo ale jak zaczęłam dziergać koc to wyszły ze 3-4 rządki tylko. Motki oczywiście łączyłam w jedną długaśną linę aby nie było widać łączeń.

Samo skręcenie włóczki zajmuje trochę czasu. Gdybym tak przysiadła to na pewno kilka wieczorów przy M jak Miłość. Ja koc robiłam trochę na raty (łącznie od sierpnia) – zaczęłam jak jeszcze byłam w ciąży. Po drodze zdążyłam urodzić 🙂 Tak naprawdę odwiedziny mojej mamy popchnęły mnie do działania. Wręczyłam mamie szydełko (jest w tym mistrzem!) i wieczorkiem: ja robiłam jeden koniec liny a ona drugi. I jakoś to poszło.

Na zdjęciu powyżej początki koca. Podejrzewam, że na tym etapie byłam po 10 motku. Kompletnie nie wiedziałam na ilu motkach poprzestanę, dlatego zamawiałam po 10 sztuk. W ostateczności skończyłam na 30 motkach. Dawało to około 360 metrów całej liny i 3 kg włóczki. Patrząc na wielkość koca to całkiem niezły wynik – jest on naprawdę spory.

Sama lina jest lekko ażurowa i bardzo elastyczna. Testuję koc od kilku dni i zauważyłam ta zaletę elastyczności. Bardzo łatwo jest naciągnąć koc od brzegu do brzegu łóżka, czyli koc zmienia swoje rozmiary w zależności czego chcemy. Dla mnie to bardzo duży plus, bo o tym nie wiedziałam póki nie ściągnęłam koca z drutów.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Zasuwam z kocem ? #chunkyknitblanket #diyblanket #diyhome #knittingaddict

Post udostępniony przez PatMat DIY&Home (@patmatstudio)


Podsumowanie

Reasumując koc waży 3 kg, zużyłam na niego 30 motków wełny, licząc z wykończeniem brzegów szydełkiem. Koszt wełny na koc to 256 zł (nie liczę kosztów wysyłki). Druty to koszt ok 8 zł za trzonek x2, korek na wino kupiony markecie to koszt 3,50 zł za sztukę (nie liczę farb i lakieru bo zakładam, ze w domu takie rzeczy są).

 

RAZEM


279 PLN

+ wiele godzin pracy własnej

Na pytanie czy warto było odpowiem, że… dla siebie tak. Jestem z tego koca bardzo zadowolona bo wygląda naprawdę pięknie. Do tego jest bardzo duży, no i kwota jaką na niego wydałam jest dość niska. Gdybym miała kupować koc, w takim rozmiarze w sklepie, to musiałabym chyba dodać jedynkę z przodu do ceny. Tak, dobrze widzicie, ponad tysiąc złotych.

Zatem, dla siebie jak najbardziej warto taki koc zrobić, jeśli macie dużo wolnego czasu. Natomiast pracy jest przy tym bardzo dużo, przez to, ze pierw musicie sobie skręcić prawie 360 metrów liny. A to dopiero połowa sukcesu. Gdybym teraz miała drugi raz go robić to myślę, że dla efektu warto!

 


Jeśli podoba Ci się to co robię – bądź na bieżąco! Odwiedź moją małą społeczność czyli moją stronę na facebooku i na instagramie @patmatstudio

 

Komentarze facebook

About Patrycja

Jestem Patrycja. Mam 26 lat. Urodziłam się jako multipasjonatka ładnych rzeczy, a z wykształcenia jestem architektem wnętrz. Robię rzeczy #diy do mieszkania i przy okazji je tutaj pokazuję. Jeśli zakupy, to z konieczności. Bardziej wolę przerabiać niż kupować nowe. Więcej o mnie...

WebSite Facebook Instagram Pinterest